Wpisy z tagiem: imbir
sobota, 17 marca 2012
Muffinki gruszkowo - imbirowe dla Mai
Dziś wyjątkowy wpis bo poświęcony akcji " Muffinki dla Mai ". Marysia od urodzenia chora jest na rdzeniowy zanik mięśni (SMA I). Jest to wrodzona choroba nerwowo-mięśniowa, która charakteryzuje się stopniowym zanikiem i osłabieniem wszystkich mięśni. Niestety jest to choroba postępująca i nieuleczalna. Marysi udaje się od półtora roczku każdego dnia osiągać cud w postaci życia. Leczenie Mai jest bardzo kosztowne. Jeśli jeszcze nie zdecydowaliście co zrobicie ze swoim 1 % podatku, proszę podarujcie go tej małej kruszynce.
AKCJA 1% PODATKU DLA MARYSI PINDRAL PÓŁTORAROCZNEJ DZIEWCZYNKI CHOREJ NA RDZENIOWY ZANIK MIĘŚNI (SMA I) Cel szczegółowy 1%- 11740 Pindral Maria Muffinki gruszkowo - imbirowe Jedne z lepszych, godnych polecenia. Wilgotne, aromatyczne, szybkie i łatwe w zrobieniu. Gorąco polecam !!!!!!! Przepis Nigella Lawson z książki " Nigella ekspresowo ".
Składniki : ( na 12 muffinek )
Gruszkę obieramy i kroimy w niewielką kostkę. W jednej misce mieszamy mąkę, cukry, proszek do pieczenia, imbir. W drugiej śmietanę, olej, miód i jaja. Zawartość obu misek łączymy razem za pomocą łyżki lub drewnianej szpatułki do połączenia składników. Na koniec dosypujemy gruszkę. Mieszamy. Napełniamy foremki wyłożone papilotkami. Każdą posypujemy po wierzchu 1/2 łyżeczki brązowego cukru ( jak pisałam wcześniej nie robiłam tego ). Pieczemy w 200°C przez 20 minut. Do suchego patyczka. Smacznego :)
czwartek, 03 listopada 2011
Lekka zupa z marchewki
Miał byc krem ale za dużo wody dodałam. No nic zjedliśmy z ziemniakami ugotowanymi osobno jak do barszczu, też pysznie. Sama zupa jest bardzo smaczna, moja lekko pikantna ze świeżym imbirem. Oj nadaje on charakteru zupie, nadaje. Gorąco polecam czy to w formie kremu czy tez nie :) Przepis z bloga Smakowidło :)
Składniki :
Marchewki po obraniu tniemy na małe kawałki. Zalewamy wodą, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy aż lekko zmiękną. Następnie dodajemy ziemniaki drobno posiekane. Gotujemy ok 20 minut. Cebulę siekamy, podsmażamy na maśle. Dodajemy do zupy wraz z pozostałymi składnikami ( imbir starłam na tarce o małych oczkach ). Chwilę gotujemy. Kolejno miksujemy i ewentualnie dodatkowo doprawiamy. Smacznego :)
wtorek, 25 października 2011
Korzenny syrop imbirowy
Nie wiem jak Wy ale ja lubię sobie doprawić herbatę. Bardzo rzadko ją pijam dlatego jak już to musi być wyjątkowa :) Dziś prezentuję syrop korzenny imbirowy, który przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Jest lepszy niż sobie wyobrażałam ba jest genialny. Dzięki niemu tygodniowe wypijanie herbat powiększyło się :) Herbata pachnie i smakuje korzennymi przyprawami...ech cudowne doznania dla mojego podniebienia. Jeśli lubicie takie korzenne smaki to naprawdę gorąco polecam !!!! Przepis z bloga Bea w kuchni :)
Składniki :
Za pomocą łyżeczki lub nożyka obieramy imbir, kroimy go w plastry. Umieszczamy w rondelku z resztą składników. Stawiamy na gaz, i podgrzewamy aż cukier całkowicie się rozpuści. Następnie zagotowujemy całość i gotujemy na wolnym ogniu około 5-10 minut. Przykrywamy i gotujemy jeszcze przez 20- 30 minut. Od czasu gotowania zależy intensywność syropu. Po tym czasie całość przecedzamy, zlewamy do słoików lub butelek, szczelnie zamykamy i przechowujemy w lodówce. Po ostygnięciu zgęstnieje. Ja dodaję niecałą łyżkę syropu do herbaty. Pycha :)
piątek, 21 października 2011
Ekspresowe mielone z piersi kurczaka
Tak sobie myślę co by tu napisać ale wystarczy : smaczne, zdrowe i szybkie. I znowu potwierdza się, że dietetyczne jedzenie wcale nie musi być mdłe, nijakie. Te mielone są tego dowodem :) Przepis z programu " Rewolucja na talerzu ". Składniki :
Pierś płuczemy pod wodą, suszymy. Kroimy na mniejsze kawałki. W misce umieszczamy, starty imbir, skórkę i sok z limonki, czosnek ( ja swój uprzednio starłam na tarce ), białko jaja, sól, pieprz, kurczaka. Wszystko miksujemy blenderem lub mikserem na gładką masę. Formujemy kulki tak jak na mielone kotlety. Gotujemy na parze 20 minut. * Uważajcie przy dodawaniu białka. Polecam dodawać je po trochu. Ja od razu dałam całe a miałam dość duże i masa wyszła zbyt rzadka, przez co musiałam dodać bułkę tartą, żeby ją nieco zagęścić. Smacznego :)
środa, 21 września 2011
Azjatyckie pierożki na parze
Przepis z programu " Rewolucja na talerzu ". Spotkałam się z wieloma opiniami na temat prowadzących, samego programu itp. Ale jedno trzebaprzyznać przepisy mają bardzo smaczne. Wypróbowałam już wiele i ten jest kolejny godny polecenia. Odchudzona wersja pierożków. Są naprawdę przepyszne. Idealnie komponują się z sosem także nie pomijajcie go bo jest tu nieodzownym dodatkiem. Sam w sobie piekielnie pikantny ale w połączeniu z ciastem i kurczakowym farszem genialnie smakuje. Najbardziej mi się podoba kiedy smak limonki uwydatnia się na samym końcu co nadaje świeżości daniu. Świetnie dobrane składniki, sycące. Wspólnie z moim N. byliśmy zachwyceni. Gorąco polecam !!!!
Składniki : ( dla 2 osób )
Z podanych składników zagniatamy jednolite ciasto. Zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki. Nadzienie :
Pierś kurczaka myjemy pod bieżącą wodą osuszamy,kroimy w mniejsze kawałki. Wrzucamy do blendera razem ze startym imbirem, posiekanym czosnkiem i resztą składników. Blenderujemy na gładką masę. Odstawiamy. Ciasto wyjmujemy z lodówki. Wałkujemy dość cienko. Wycinamy kwadraty 6cm na 6 cm. Na środek nakładamy około łyżeczki farszu i sklejamy ze sobą wszystkie rogi razem. Dobrze sklejamy boki. Ma wyglądać tak jak to widać na zdjęciu. Gotujemy na parze 10 minut. W tym czasie przygotowujemy sos. Sos :
Sok z limonki, skórkę, wodę, cukier, drobno posiekane chilli i czosnek, sos sojowy umieszczamy w rondelku. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na średnim ogniu aż płyny zmniejszą swoją objętość o połowę i lekko zgęstnieje. przed podaniem do sosu dodajemy posiekaną kolendrę. Ja nie dopilnowałam i soki zredukowały mi się za bardzo. Dolałam wrzątku, pogotowałam chwilę, sosik się rozrzedził. :) Pierożki polewamy niewielką ilością sosu lub maczamy w nim. Naprawdę niewielka ilość w zupełności wystarczy także nie martwcie się, że jest go tak mało. * Jeśli nie macie naczynia do gotowania na parze można użyć sitka. Wystarczy nalać do garnka wody, wstawić na gaz. Nakładamy sitko i na to przykrywkę. Sitko najlepiej jakby było na całą objętość wcześniej użytego naczynia. Dno sitka nie powinna dotykać wody. Smacznego :)
piątek, 05 sierpnia 2011
Dżem agrestowy z imbirem
Niedawno Majanka podała bardzo ciekawy przepis na konfiturę agrestową. Bardzo zaintrygował mnie smak dlatego koniecznie musiałam wypróbować. Jedno co mnie przeraziło to zbyt długie gotowanie konfitury, nie chcąc rezygnować z tych smaków, postanowiłam poeksperymentować i zrobiłam z nich dżem według tych wskazówek. Tak więc składniki Majanki a wykonanie z bloga Nasze życie od kuchni :) Dżem wyszedł przepyszny, z wyraźną wyczuwalną nutą imbiru. Słodki ale lekko kwaskowy, nie za dużo taki w sam raz.
Składniki :
Agrest płukamy, usuwamy szypułki, przecinamy każdy na pół. Całość zasypujemy cukrem, odstawiamy na kilka godzin aż puszczą sok ( u mnie dość szybko puściły ). Następnie dodajemy resztę składników ( jeśli macie imbir w dużych kawałkach potnijcie na mniejsze ), mieszamy i wstawiamy na gaz. Całość doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 10 minut, ja to robiłam na średnim ogniu. Tą czynność powtarzamy dnia następnego. Znowu doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 10 minut. Jeśli jest mało gęsty, 3 dnia znowu gotujemy. Ja idealny dżem uzyskałam po 3 dniach gotowania po 10 minut. Gorący dżem przekładamy do słoików, zakręcamy i odwracamy do góry dnem na 30 minut. Smacznego :)
poniedziałek, 01 sierpnia 2011
Chutney agrestowy
Zostałam obdarowana agrestem. Jak ja już go dawno nie jadłam, wieki. Tak więc postanowiłam część spożytkować na ten chutney bo nie wiadomo kiedy taka okazja się powtórzy :) Sosik wyszedł pierwsza klasa, niestety musi się przegryzać 2 miesiące jednak nie omieszkałam wepchać w gar moich paluchów i wypróbować. Będzie idealny do mięs, suchego pieczywka, sera. Przepis Nigella Lawson " Kuchnia. Przepisy z serca domu ".
Składniki : ( na 3 słoiki o pojemności 250 ml )
Agrest myjemy i obcinamy szypułki. Cebulę drobno siekamy i dokładamy do agrestu. Resztę składników wyżej wymienionych dodajemy do cebuli i agrestu, mieszamy. Stawiamy na palnik, doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy na średnim ogniu ( ma się gotować jak to Nigella ujęła dość żwawo ) przez 35-40 minut aż mieszanina zgęstnieje. Chutney nakładamy do wcześniej wyparzonych słoików, zakręcamy. Ja dodatkowo pasteryzowałam 10 minut. Musi się przegryzać 2 miesiące. Świetny jako dodatek do serów, chleba, zimnej szynki, pieczonej kaczki. Smacznego :)
piątek, 29 lipca 2011
Chutney buraczano-imbirowy
Kolejny znakomity chutney z przepisu Nigelli. Gdyby nie okres przegryzania już dawno by go nie było :) Przepis Nigella Lawson " Nigella Świątecznie "
Składniki : ( na ok 1,5 L )
Buraki obieramy, kroimy drobno. Jabłka również obieramy, wycinamy gniazda nasienne i grubo siekamy. Cebulę kroimy w drobną kostkę. Imbir kandyzowany drobno siekamy, świeży zcieramy na tarce. Ja starłam na drobnych oczkach. Wszystkie składniki wrzucamy do garnka. Mieszamy. Wstawiamy na gaz, zagotowujemy. Gdy zacznie wrzeć zmniejszamy płomień i gotujemy na małym ogniu godzinę. Pamiętając o mieszaniu od czasu do czasu. Kiedy skałdniki rozpadną się na kawałki ( bardziej powinno przypominać mus ), przekładamy do wyparzonych, ciepłych słoików. Szczelnie zakręcamy. Ja dodatkowo pasteryzowałam 15 minut. Powinien sie przegryzać 2 tygodnie. * Jabłka i buraki nie rozpadły mi sie na mus więc przed końcem gotowania ugniotłam je tłuczkiem do ziemniaków. Dzięki temu był mus z niewielkimi kawałkami jabłek i buraków. * Szczelnie zamkniętego można przechowywać w ciemnym, chłodnym miejscu do 6 miesięcy. Ja dodatkowo pasteryzowałam więc możliwe, że dłużej. Pewnie tego nie sprawdzę, szybko zniknie :) Smacznego :)
piątek, 01 lipca 2011
Imbir kandyzowany
Pierwsza moja propozycja w mojej akcji domowego wyrobu, kandyzowany imbir. Przeszukałam wszystkie półki sklepowe i nigdzie nie znalazłam kandyzowanego imbiru. Potrzebowałam go do chutneya ( którego przepis już wkrótce ) na już wiec trzeba było szybko zrobić swój. Przepis miałam w zapiskach, zpisany od Bei, nie zastanawiając się ani chwili ruszyłam do kuchni i oto jest. Robi się go bardzo prosto choc trochę czasu zajmuje ale naprawdę warto. Jest tak smaczny, że na sucho z pudełeczka mogłabym wyjadać. Wychodzi go dość sporo. U mnie metoda sucha ale podaje obie. Przepis po trochu cytuję za Beę a po trochu po swojemu :) Znaleziony na blogu Bea w kuchni . Składniki : ( Ja robiłam z mniejszej ilości. Przepis podaje taki jak u Bei )
Imbir obieramy z wierzchniej skórki, najlepiej skrobać za pomocą łyżeczki ale świetnie też zchodzi skrobiąc nożykiem. Oczyszczone ze skórki kroimy na plasterki o grubości około 1,5-2 mm. Imbir umieszczamy w rondelku i zalewamy go wodą ale tylko tyle żeby go przykrył. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy 10 min na wolym ogniu. Po tym czasie wodę wylewamy i jeszcze raz tak samo postępujemy. Czyli ten sam imbir zalewamy wodą. Zagotowujemy, zmniejszamy płomień i gotujemy na wolnym ogniu 10 minut. Wylewamy wodę. Po tych czynnościch zalewamy imbir 1 L wody, dosypujemy cukier, sól. Mieszamy. Gotujemy na wolnym ogniu do momentu aż syrop uzyska 160°. Ja nie posiadam termometru i robiłam zgodnie z drugą wskazówką czyli gotowałam tak długo aż syrop uzyskał konsystencję ciekłego miodu. Imbir możemy przechowywać razem z syropem czyli należy odczekać aż zawartość rondelka ostygnie. Prełożyć wszystko do wyparzonych słoików, szczelnie zamknąć i przechowywać w lodówce lub innym chłodnym miejscu do roku. Jeśli chcemy uzykać suchy kandyzowany imbir, taki jak ja robiłam to papier do pieczenia wysypujemy niewielką ilością cukru. Układamy pojedyńczo odcedzony jeszcze ciepły imbir otaczając go w cukrze i pozostawiamy do wyschnięcia. Ja nie obtaczałm tylko ułożyłam na cukrze do wyschnięcia. A i tak jest w cukrowej syropowej otoczce. Przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku przez kilka miesięcy. Dodatkowo uzyskałam super słodzik imbirowy do herbaty z syropu. Smacznego :)
poniedziałek, 06 czerwca 2011
Polędwica wieprzowa w suchej glazurze
Domowa wędliwa grillowana. Soczysta, bardzo smaczna z chrupiącą skórką. Z tym, że panierka nie dla wszystkich. Raczej dla tych, którzy lubią słodką nutę w mięsnych daniach. Ja choć nie przepadam, ze smakiem zjadłam polędwicę. A mój N. nie mógl się najeść :) Przepis z programu Anny Olson " Anna olson. Przepis na świeżość ".
Składniki : ( Przepis podaje w oryginale. Ja robiłam z połowy składników, na jedną większą polędwice )
Polędwice myjemy pod bierzącą wodą, odcninamy ewentualny tłuszcz i błony. Dobrze osuszamy, ma być sucha. Wszystkie składniki na marynatę mieszamy razem. Obtaczamy mięso. Odkałdamy maksymalnie na 2 godziny przed grillowaniem a najlepiej na pół godziny. Ważne zeby cukier się nie rozpuścił. Mięso smażymy na średnio rozgrzanym grillu. Nie może byc za gorący, żeby cukier się nie skarmelizował ( szybko powstanie twarda, skórka na wierzchu ). Grilujemy z każdej strony, często obracając. Najlepiej kiedy skórka zrobi się chrupka. Długość zależy od grubości polędwicy. Najlepiej zrobić miesko jak planujemy sobie posiedzieć przy grillu. Wrzucamy wtedy polędwiczki i powoli się pieką. Pamiętając o obracaniu, żeby się nie spaliły. U Anny szybko się upiekły, u mnie dość długo bo miałam spory kawałek polędwicy. Dlatego najlepiej wybierać te długie nie za grube. * Wodorowinian potasu - ogólnie cieżko dostać, z tego co wyszukałam w internecie w Polsce nieosiągalny. Najlepiej zastąpić go proszkiem do pieczenia. Ja zamiast winianiu potasu dałam sode oczyszczoną ( jedynie 1/4 łyżeczki ) ale jeśli będziecie robić to użyjcie proszku. Dostałam namiary, że wodorowinian potasu można dostać na tej stronie http://www.aledobre.pl/ Smacznego :)
poniedziałek, 22 listopada 2010
Przyprawa korzenna do pierników
W tym roku zaplanowałam sobie wielkie pieczenie pierników. Nagromadziłam foremek, przepisów ale nie znalazłam tutaj podstawowego składnika przyprawy do pierników. Pomyślałam wielka mi też rzecz poprzeglądałam parę stron, znalazłam kilka przepisów jak samemu zrobić przyprawę. Udałam się do sklepu zakupilam wszystkie składniki jakie były mi potrzebne i ochoczo zabrałam się do robienia przyprawki. Jednak napotkałam na przeszkody, o ile ziele angielskie łatwo było mi rozgnieść tłuczkiem do mięsa i wałkiem to z kardamonem tak łatwo mi już nie poszło ( kupiłam kardamon w ziarenkach ). Dość cieżko było go czymkoliwek rozgnieść. No coż trzeba było wybrać się do sklepu w poszukiwaniu moździerza lub młynka. I tu kolejna przeszkoda nie znalazłam ani jednego najzwyklejszego w świecie młynka ani moździerza, który byłby co najmniej porządny i moździerz przypominał. Tak więc odpuściłam. Dziś wybrałam się do miasta obok i znalazłam odpowiedni. Zaraz wzięłam się za kardamon i oto jest własnoręcznie wykonana przyprawa do piernika :) Umieszcze szybko wpis na blogu i lece piec pierniczki :) Przepis pochidzi z bardzo fajnej stronki Cincin.cc.
Składniki : ( ja zrobiłam z połowy składników)
Ziele angielskie, kardamon czy goźdźiki jeśli kupimy w całości należy zmielić w młynku lub zmiażdżyć w moździerzu. Wszystkie składniki łączymy razem, dokładnie mieszamy i gotowe :). Przechowujemy w szczelnie zamkniętym naczyniu.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Autor
Przepisy znanych
Tutaj zaglądam
Tagi
|